Ostatnio przytrafiło mi się skręcenie stawu skokowego, niby banalne ale od tego się zaczęło.
30.07 udałem się na SOR gdzie lekarz dyżurny stwierdza skręcenie i wypisuje jednodniowe zwolnienie, podobno nie może więcej (rano oczywiście powiadamiam mego bezpośredniego przełożonego o wypadku i przewidywanej absencji). Tego samego dnia udaję się do lekarza rodzinnego po kontynuację zwolnienia, otrzymuję je na 31.07- 2.08 (naturalnie tu też informuję przełożonego) Mija 03.08 niestety, ze stawem jest niewiele lepiej, wobec powyższego 04.08 udaję się na wizytę kontrolną (o godzinie 6:46 informuję , iż prawdopodobnie zwolnienie się przedłuży), po której wynika kolejne L4 03.08-08.08. No i mamy następującą sytuację : 07.08 dzwoni do mnie pracownik administracji z pretensjami co ja w ogóle robię i dlaczego nie dostarczam zwolnienia (podobno na dostarczenie zwolnienia mamy 7 dni natomiast na powiadomienie pracodawcy 2, jeśli się mylę proszę mnie poprawić). 08.08 zanoszę L4 a tu okazuje się, iż poprzedniego dnia zostało wysłane do mnie rozwiązanie umowy o pracę przez porzucenie, gdyż podobno nikogo nie powiadomiłem o tym że mam skręconą nogę(wszystkie powiadomienia wykonywałem telefonicznie). Poza tym nakazano mi napisać w związku z tą sytuacją wyjaśnienie. Czy tego typu sytuacja jest normalna i czy pracodawca miał prawo do takiego posunięcia ???2008-08-10 20:45 autor odpowiedzi: teresa
2008-10-02 17:03 autor odpowiedzi: beata1507
2008-10-03 07:04 autor odpowiedzi: eGospodarka.pl - Dział Podatkowy
Publikowane w serwisie porady mają charakter edukacyjny i nie mogą być traktowane jako profesjonalne konsultacje dotyczące konkretnych przypadków. Redakcja ani wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności za skutki wykorzystania zamieszczanych porad.
27 dni temu, 20:00
2024-05-31 17:17